Posty

Wyświetlam posty z etykietą Piwa

W pogoni za procentem.

Obraz
Zaciekli piwowarzy, w zaciszu domu, dla  podkręcenia efektu, stosują metodę pierwotnej fermentacji drożdżami piwnymi i wtórnej drożdżami winnymi. Styl eisbock, niniejszym tłumacząc - koźlak lodowy, powstaje w procesie wymrażania, czyli mówiąc prościej, woda zamarza a alkohol zostaje. W ten sposób uzyskuje się piwa o mocy 12%, 14% i 16%. Tak więc efekty  poczynań  zaskakują, ale jak się zaraz okaże to nie koniec. Dwa browary, szkocki i holenderski toczą bój na procenty. Dokładając wszelkich starań, prześcigają się w wymrażaniu do tego stopnia, że  produkują piwa o mocy zwalającej z nóg. Czy to wojna , czy to żart trudno wyczuć.  Zastanawia mnie jak daleko można się posunąć by zaspokoić piwne ambicje. O co właściwie chodzi producentom tego piwa? Można by pewnie wysnuć  wiele sugestii. Ja powiem krótko - niech piwo pozostanie piwem.  Bo te  mają więcej mocy od wódki i niewiele mniej od spirytusu. fot. BreewDog, Szkocja.  "The End o...

Zostać piwnym odkrywcą

Obraz
Już 10 raz w Częstochowie mieliśmy okazję spędzić   "NOC KULTURALNIE". Na powitanie był tort, a dla wytrwałych i tych co nie zasnęli, śniadanie na trawie. Koncerty, występy, pokazy, spektakle, promocje, tańce ,swawole , biesiady...Atrakcji tyle, że hej tylko czasu ciut mało. Noc i tym razem okazała się za krótka. Jedną z  atrakcji wieczoru, która przykuła moja uwagę był pokaz warzenia domowego piwa . Ekscytująca przygoda, którą każdy odkrywca może przeżyć sam. Jak się okazuje, wcale nie trzeba być profesjonalistą w dziedzinie. Koledzy z Bractwa Piwnego w praktyczny i zrozumiały nawet dla laika sposób zaprezentowali jedną z technik warzenia piwa.Technikę domową...Kto podejmie się uwarzyć własne piwko powinien też mieć odwagę je wypić :). W całym procesie nie ważne jest dlaczego i po co ale co, jak, gdzie i  kiedy. Czyli odpowiednia receptura drogą do udanej degustacji, a wszystkie składniki  i urządzenia można po prostu kupić gotowe do użycia. Na start potrzeba :...

A piwo tutaj podają w kuflach, czyli spacerem przez Wiedeń.

Obraz
- Jedziesz z nami? Rezerwuję bilety! To była szybka decyzja. Jedna z tych kiedy wstajesz i po prostu wychodzisz. Zabierasz  tyle co na sobie. Nie wiesz po co i dlaczego, ale masz pewność, że humor  i dobra zabawa gwarantowane. Jak za dawnych, dobrych, studenckich czasów. Przewoźnik odjeżdża  o 22:15. Przed nami kilka godzin nocnej jazdy i na miejsce docieramy o 6 rano. No tak, sobota! Jeszcze trochę czasu upłynie zanim Wiedeń zacznie tętnić życiem. Kierujemy się do wyczajonego wcześniej  McDonalda. Podobno czynny 24h. Chętnie napiję się kawy, no może nie od razu po wiedeńsku. Trudno... Po drodze mijamy Belweder. To będzie ostatni punkt naszej wyprawy. Jeszcze tu dziś wrócimy. Miasto śpi. Zachwyca. Takie ułożone .. Cały chodnik nasz :) Goethe też jakiś zamyślony, niezbyt rozmowny. Może dlatego , że jeszcze wcześnie.. Kto rano wstaje....  Nie przeszkadzamy :) Szukamy śladów polskiej historii. Może Sobies...